Obsługiwane przez usługę Blogger.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miejska Biblioteka Publiczna w Ostrołęce. Pokaż wszystkie posty
"...i chcę tej ziemi być wierny" - Małe ojczyzny
Wiersz nagrodzony w X Ostrołęckim Konkursie Literackim im. Dionizego Maliszewskiego ph. "...i chcę tej ziemi być wierny"
i opublikowany w almanachu pokonkursowym.
Miejska Biblioteka Publiczna w Ostrołęce
Ostrołęka 2002
Miłosz Kamil Manasterski
MAŁE
OJCZYZNY
tu
mieszkają spokojni ludzie
nie
pozwolą skrzywdzić pijanego
w
sklepie spożywczym
-
każdemu należy się kilka kropel
wolności
tu
mieszkają miłe kobiety
ich
gościnne łona nie odmówią niczego
mężczyznom
zdanym na łaskę
losu
los
w ogóle
często
się tu uśmiecha
szczerbatą
szczęką
dozorcy
który wie co kto kiedy
dlaczego
nawet
bezrobotni
mają
tu pełne ręce roboty
szczególnie
pod wieczór
nieszczęścia
zdarzają się rzadko
kiedy
zginie samochód
zaraz
ktoś będzie umiał go odnaleźć
w
nadziei na niewielką nagrodę
bezdomni
mogą zawsze liczyć
na
otwarte klatki w blokach
i
tani denaturat w chemicznym
dzieci
traktowane są bardzo dobrze
nie
ma mowy o biciu przez dorosłych
jeśli
już to odwrotnie
Paradoks starości - "...i chcę tej ziemi być wierny..." - 2003
Wiersz opublikowany w książce
"...i chcę tej ziemi być wierny..."
XI Ostrołęcki Konkurs Literacki
im. Dionizego Maliszewskiego
Utwory nagrodzone i wyróżnione.
Ostrołęka 2003
Wydawca:
Miejska Biblioteka Publiczna
im. Wiktora Gomulickiego
w Ostrołęce
Miłosz Kamil Manasterski
PARADOKS STAROŚCI
starszym ludziom
jest zawsze zimno
nawet latem zakładają
ciepłe koszule
i swetry
na wypadek deszczu
w torbie mają parasole
i czapki gdyby wiatr
okazał się szczególnie
dokuczliwy
starsi ludzie
lubią dużo mówić
wydaje im się
że młodzi mają obowiązek
zawsze słuchać tej samej
opowieści o Powstaniu
z wypiekami na twarzy
jak przy oglądaniu
pierwszej części Matrixa
starsi ludzie
kupują w małych sklepikach
gdzie nieuczciwe ekspedientki
korzystają z każdej wady wzroku
wychodząc na ulicę
ściskają reklamówkę z chlebem
jak największy skarb
starsi ludzie
modlą się za młodych
więcej niż oni sami za siebie
raz w tygodniu idą
do swoich rodziców
na cmentarz
który za każdym
oddala się od nich
zamiast przybliżać
